"Kuchenne rewolucje". "Psia afera" rozgorzała na całego. Właściciel gęsto się tłumaczy: "Lokal ZAMKNIĘTY"
"Kuchenne rewolucje" tym razem zawitały do poznańskiej restauracji Szagówka i Majeranek — i był to jeden z najmocniejszych odcinków tego sezonu. Właściciel musiał tłumaczyć się z kilku naprawdę kontrowersyjnych sytuacji, które wywołały burzę wśród widzów. Zrobił to w obszernym oświadczeniu, w którym zdradził także, co dalej z przyszłością restauracji.
Odcinek "Kuchennych rewolucji" z 14 maja był jednym z najmocniejszych w tym sezonie — pełen emocji, napięć i sytuacji, które wywołały burzę wśród widzów. Magda Gessler odwiedziła poznańską restaurację Szagówka i Majeranek, gdzie na zapleczu działy się rzeczy, o jakich widzowie nie śnili. Kamery uchwyciły poważne napięcia w zespole — jeden z pracowników miał krzyczeć na kolegów, tracić panowanie nad emocjami i rzucić kubkiem w koleżankę.
Doda pogodziła się z Gessler. Na oczach widzów!
Kontrowersyjne sceny w "Kuchennych rewolucjach"
Właściciele i reszta ekipy potwierdzili przykrą sytuację. Po konfrontacji kucharz nie tylko nie okazał skruchy, ale podsumował sytuację słowami:
Za kubek oddam, dziękuję bardzo.
Ostatecznie właściciele zdecydowali o jego zwolnieniu.
Dyskusje wywołała także inna scena — pies właściciela, który przebywając w kuchni, załatwił się na podłogę. Widzowie byli wstrząśnięci i w komentarzach wręcz błagali, by do lokalu wszedł sanepid. Po emisji odcinka właściciel musiał tłumaczyć się z tej sytuacji.
Oświadczenie właściciela po emisji "Kuchennych rewolucji"
Emocje po odcinku nie milkną, dlatego właściciel lokalu, pan Bartosz, opublikował na fanpage’u restauracji obszerne oświadczenie. Podziękował Magdzie Gessler i Książulowi za wizytę i recenzję, podkreślając, że ich uwagi pomogły w wyciągnięciu ważnych wniosków dotyczących funkcjonowania restauracji. Napisał:
W związku z emisją programu "Kuchenne rewolucje" chciałbym przedstawić swoje stanowisko oraz odnieść się do niektórych sytuacji pokazanych w odcinku. Na początku chciałbym podziękować Magdzie Gessler za odwiedziny oraz Książulowi za recenzję naszego lokalu.
W oświadczeniu odniósł się także do "psiej afery". Podkreślił, że sytuacja została wyrwana z kontekstu i dotyczyła starszego, 11‑letniego psa.
Nie zgadzam się również ze sposobem przedstawienia niektórych wydarzeń oraz mojego wizerunku w programie. W programie pojawił się wątek dotyczący mojego psa. Jest to 11-letnie zwierzę, a pokazana sytuacja została przedstawiona bez szerszego kontekstu, co mogło zostać odebrane w sposób krzywdzący. Warto również zaznaczyć, że nagrania wykorzystane w tym fragmencie powstały bezpośrednio po tzw. "aferze psiej" — czytamy.
Właściciel krytykuje montaż "Kuchennych rewolucji"
Właściciel przyznał, że zaskoczył go sposób zmontowania odcinka. Jak napisał:
W programie wykorzystano również fragment rozmowy, którego rejestracji nie byłem świadomy w chwili jej prowadzenia.
Dodał jednak, że nie traktuje tego jako konfliktu z produkcją i rozumie, że format rządzi się własnymi zasadami narracji i montażu.
Mam świadomość, że jest to format telewizyjny o charakterze rozrywkowym, rządzący się własnymi zasadami narracji i montażu. Nie żałuję udziału w programie i traktuję go jako ważne doświadczenie życiowe oraz zawodowe — dodał.
Największym zaskoczeniem okazała się jednak informacja o przyszłości restauracji. Właściciel ogłosił, że jest ona zamknięta.
Informuję, że lokal został zamknięty, a działalność będzie kontynuowana w nowej formie i nowej lokalizacji. Przed nami nowy etap: bardziej dopasowany do naszej obecnej wizji oraz charakteru kuchni — skwitował.
ZOBACZ TAKŻE: Porażka Magdy Gessler. Spłynęły dane