Teleturniej "Jeden z dziesięciu" ponownie znalazł się w centrum uwagi po głośnym występie Artura Baranowskiego. Uczestnik w finale jednego z odcinków zdobywał punkty w imponującym tempie, ustanawiając rekordową liczbę punktów. Program, obecny na antenie od 1994 r., wrócił dzięki temu do rozmów widzów — a przy okazji jego prowadzący zdradził jeden z najlepiej strzeżonych drobiazgów związanych z nagrodami.
Anna Głogowska o relacjach z synem Piotra Gąsowskiego
"Jeden z dziesięciu" to rekordzista wśród teleturniejów
Pierwszy odcinek "Jednego z dziesięciu" TVP pokazała w 1994 r. i od samego początku gospodarzem programu jest Tadeusz Sznuk. Dziennikarz w rozmowie z "Tele Tygodniem" wspominał, że do roli trafił właściwie przypadkiem — nagrał pilota na prośbę kolegów z telewizji, a ponieważ format spodobał się widzom, poprowadził kolejne odcinki.
Opowiadał też, że jednym z argumentów, który miał przemawiać za jego wyborem, była "durna mina" prowadzącego: chodziło o to, by gracze nie byli w stanie odczytać z twarzy, jakie są odpowiedzi i co dzieje się po drugiej stronie stołu. Jak podkreślał, na ekranie zachowuje niezmienny spokój i od lat nie modyfikuje tej charakterystycznej "maski". W czerwcu 2026 r. teleturniej świętował 32. urodziny.
Tadeusz Sznuk zdradził, co naprawdę jest w kuferkach
Jedną z teleturniejowych zagadek dla fanów pozostawały kuferki wręczane finalistom — obok samych nagród. Część widzów "Jednego z dziesięciu" podejrzewała, że mogą kryć słodycze, jednak Tadeusz Sznuk stanowczo temu zaprzeczył i wyjaśnił, co znajduje się w środku. Jak ujawnił, pamiątkami w kuferkach są "ciągle eleganckie zegarki".
Tadeusz Sznuk obchodzi dziś 83. urodziny.