Tadeusz Sznuk nie może oglądać "Jednego z dziesięciu". Wyjawił, o co chodzi
Tadeusz Sznuk, znany prowadzący turnieju telewizyjnego "Jeden z dziesięciu", od lat nie ma czasu na oglądanie swojego programu. Powód? Niekończący się cykl nagrań i przygotowań. W najnowszej rozmowie zdradził, jak wygląda jego codzienność.
Tadeusz Sznuk, od ponad czterech dekad związany z telewizją, wyznał w rozmowie z "Faktem", że jego życie zawodowe skupia się głównie wokół teleturnieju "Jeden z dziesięciu". Mimo setek nagranych odcinków, wciąż pracuje z typowym dla siebie spokojem nad każdym szczegółem programu.
ZOBACZ TEŻ: Marcin Dubiel żali się na swój los po wybuchu "Pandora Gate". "Bankrutem na pewno jestem"
Marianna Schreiber o szkole katolickiej swojego dziecka
Tadeusz Sznuk nie ogląda "Jednego z dziesięciu"
Sznuk wyjaśnia, że jego dzień pracy jest wypełniony po brzegi. Najpierw standardowe punkty, takie jak np. charakteryzacja, a następnie intensywna praca nad pytaniami. Każde z nich musi być jasne i zrozumiałe, by uczestnicy mogli zmieścić się w czasie przeznaczonym na odpowiedzi. To przez ilość pracy niemal w ogóle nie ogląda własnego programu.
Cały czas pracuję nad pytaniami. Sprawdzam je, skracam, dostosowuję długie pytania do warunków naszego teleturnieju. Wiele z nich wymaga dopracowania, żeby były jasne i zrozumiałe dla uczestników, a jednocześnie mieściły się w czasie programu. To jest praca, która właściwie nigdy się nie kończy - powiedział.
Zmiana lokalizacji nagrań z Lublina do Warszawy pozwoliła Sznukowi na większy komfort. Teraz, zamiast nocować w hotelach, może spędzać noce w domu.
Tadeusz Sznuk o spotkaniach z wnukami
Mimo napiętego harmonogramu Tadeusz Sznuk stara się znaleźć czas na spotkania z rodziną. Dzieje się to jednak dosyć rzadko.
Ze względu na mój szczególny tryb życia spotykamy się raczej rzadko. Poza tym wnuki chodzą jeszcze do szkoły podstawowej, więc mają swoje obowiązki. Czasami odwiedzają dziadka i odwiedzają babcię - przekazał.
Sznuka rzadko można spotkać na ulicach, a rozpoznawany jest głównie w komunikacji miejskiej. Jak sam mówi, oferty związane z innymi programami odrzuca, by skupić się na obecnych obowiązkach.
Różne instytucje zapraszają mnie do prowadzenia imprez czy udziału w wydarzeniach. Ale zazwyczaj ich nie przyjmuję, bo mam swoją robotę i ona zajmuje mi wystarczająco dużo czasu - podsumował.