Uczestnik "Ninja Warrior" złamał kręgosłup na planie. Prokuratura zdradziła, co dalej ze sprawą
Wypadek podczas nagrań popularnego show Polsatu wstrząsnął opinią publiczną. Choć od dramatycznych wydarzeń minął już rok, śledztwo w sprawie wciąż trwa, a poszkodowany uczestnik nadal walczy o wyjaśnienie okoliczności zdarzenia. Jak się czuje Albert Lorenz?
Albert Lorenz doznał poważnego urazu kręgosłupa w trakcie nagrań do programu "Ninja Warrior". Od tamtej pory jego życie diametralnie się zmieniło — przeszedł operację i długotrwałą rehabilitację, a jednocześnie rozpoczął batalię o wyjaśnienie odpowiedzialności za wypadek.
Katarzyna Zillman o byłej partnerce. Jak wyglądają ich relacje?
Co się wydarzyło na planie "Ninja Warrior"?
Do zdarzenia doszło podczas realizacji jednego z odcinków show, kiedy uczestnik uległ groźnemu wypadkowi na torze przeszkód. W jego wyniku doszło do złamania kręgosłupa w odcinku lędźwiowym.
Po operacji Lorenz przez wiele miesięcy wracał do sprawności, jednocześnie publicznie kierując zarzuty wobec nadawcy programu oraz producenta. Wskazywał m.in. na — jego zdaniem — niewystarczające zabezpieczenie i problemy związane z ubezpieczeniem zdrowotnym. Obie strony stanowczo odrzuciły te oskarżenia, podkreślając, że procedury zostały zachowane.
Prokuratura zdradza, co dalej w sprawie wypadku na planie "Ninja Warrior"
Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa Gliwice-Wschód, która od miesięcy prowadzi postępowanie wyjaśniające. Jak poinformowano wcześniej, zabezpieczono m.in. dokumentację techniczną przeszkody, nagrania z monitoringu oraz dane świadków.
Sam Lorenz przyznał niedawno, że śledztwo wciąż trwa, a on nie ma jeszcze wglądu do akt sprawy. Prokuratura potwierdza, że postępowanie znajduje się obecnie w fazie "in rem", co oznacza, że prowadzone jest "w sprawie", a nie przeciwko konkretnej osobie. Na ostateczne ustalenia i ewentualne decyzje trzeba więc jeszcze poczekać.
Co słuchać u Alberta Lorenza po wypadku?
Na początku marca Albert Lorenz podzielił się w mediach społecznościowych osobistym wpisem, w którym opisał swoją codzienność po wypadku. Przyznał, że od czasu zdarzenia więcej czasu spędził na rehabilitacji niż na treningach, a przed nim wciąż stoją kolejne wyzwania zdrowotne, w tym kluczowe badania i kwalifikacja do następnej operacji.
Mimo przeciwności podkreślił jednak, że nie zamierza się poddawać i chce iść naprzód. Jak sam zaznaczył, życie nie zwalnia, ale właśnie w tym widzi sens — by mimo trudności szukać siły do dalszego działania i powrotu do normalności.