Wpadka przed kamerami TVN24. Zaskakujące, jak nazwał reporterkę
Piotr Jacoń był gospodarzem niedzielnego wydania "Faktów po południu" na antenie TVN24. Dziennikarz podczas wejścia na żywo zaliczył niewielką wpadkę. Zapowiadając relację z Lęborka, pomylił nazwisko reporterki.
Telewizja na żywo pełna jest mniejszych lub większych potknięć. Niejednokrotnie na wizji padły słowa, które nie powinny. Scenariusz nierzadko komplikują także kwestie techniczne, o czym niedawno przekonali się Piotr Kraśko, Radomir Wit oraz Arleta Zalewska. Dziennikarze nie mogli się powstrzymać od śmiechu, widząc ostatnią z wymienionych na ekranie.
Krzysztof Skórzyński o DD TVN i powrotach dawnych prowadzących. Na kogo czeka?
Zabawna wpadka Piotra Jaconia
W niedzielę 4 stycznia Piotr Jacoń był gospodarzem "Faktów po południu" w TVN24. Dziennikarz podczas zapowiadania relacji z Lęborka zaliczył niewielką wpadkę. Przedstawiając reporterkę, pomylił jej nazwisko.
Anna Maria Wesołowska - zapowiedział.
Główna zainteresowana, słysząc nazwisko najbardziej rozpoznawalnej prawniczki w Polsce i byłej gwiazdy show TVN zamiast swojego, szybko zareagowała.
Kowalewska - poprawiła go błyskawicznie koleżanka z redakcji.
Na zakończenie relacji Piotr Jacoń przeprosił koleżankę i z dystansem odniósł się do przejęzyczenia.
Trochę się boję, żebym już niczego nie pomylił. Anno Mario Kowalewska, bardzo ci dziękuję. Przepraszam - zakończył z uśmiechem.
Czytaj także: Ewa Drzyzga ROZPŁAKAŁA SIĘ na wizji. Emocje wzięły górę przed kamerami "Dzień dobry TVN"
Dorota Wellman wspomina swoją wpadkę na wizji
Podczas niedawnej wizyty w podcaście Kuby Wojewódzkiego i Piotra Kędzierskiego, Dorota Wellman zmierzyła się z tematem potknięć na wizji. Pytanie padło w kontekście niedawnej wpadki Bartłomieja Jędrzejaka, który nieświadomy, że jest już na antenie, rzucił niecenzuralny komentarz.
Moim zdaniem, to się może zdarzyć każdemu. Mnie się też zdarzyło i przyznam się wam od razu. Jak walnęłam, to już podwójnie, nie zatrzymałam się (...) Czasami nie mamy świadomości, że jesteśmy już na antenie i to był ten przypadek. Operator był obecny, miał kamerę nie przy oku a w ręku, ja nie miałam podpiętego mikrofonu i wydawało mi się, że jestem człowiekiem bezpiecznym, czyli mogę sobie robić, co chcę. I to była dobra nauczka dla mnie, żeby nigdy nie przeklinać przed kamerą - stwierdziła Wellman.